poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 1

-Zayn słyszałeś?
- Co słyszałem?
- udajesz czy jesteś głupi?
- ehh....niestety to wada wrodzona którą po mnie odziedziczyłaś
- cich bądź. Dojdą do szkoły jacyś debile
- znowu?
- Taa...  urywamy sie z lekcji? -- no na matmie? Czy po w-fie?
-emm w-f ... wiesz myślałem nad nowym tatuażem
- gdzie ty masz jeszcze miejsce na kolejny tatuaż?
-Tak.
-nie wnikam gdzie
-co teraz masz?
-fizyke a ty?
- biologie...  chodźmy teraz pliiiis
- dobra chodź
Oboje wybiegliśmy z terenu szkoły i kierowaliśmy się do opuszczonego magazynu.Ale oczywiście najpierw musieliśmy iść do sklepu po nowe fajki
-To już sie nie robi nudne? - zapytałam. Już to uważałam za monotonie . Codziennie do szkoły 3-4 lekcje potem sie zrywamy po fajki , do magazynu, do domu a w piątki na inpreze.
-tak troche ale mam pomysł żeby coś zmienić...-zaczął mi tłumaczyć swój plan.
                 
*oczami Nialla*
-Spakowaliście sie już ? Ile można czekać?- pytałem zniecierpliwiony. za dwie godziny mamy samolot do Londynu a znając ich napewno sie spóźnimy.
Pierwszy przyszedł Liam potem Louis i cały czas czekaliśmy na Hazze
-Hazza rusz dupe musimy już jechać!
Ahh... poraz ostatni ogłądam widoki z naszego okna na Irlandie. Po pięciu minutach już byliśmy gotowi.
-Akurat dolecimy popołudniu i będziemy mieli czas na zwiedzanie okolicy
-Ale najpierw trzeba iść do szkoły żeby wziąść plan lekcji
-ehh no dobra plan jest taki: potnisko,dom,szkoła,zwiedzanie okolicznych pabów. co wy na to
-Może być dawać jedziemy!
                                                            *oczami Zayna*
    wynająłem kujonów żeby dowiedzieli się kiedy przyjeżdżają ci nowi. Mam pomysł jak można ich spuścić na psy. A w tym pomoże mi moja siostra. Wypaliliśmy  już całą paczkę papierosów . Po chwili zadzwonił mój telefon .
-Czego?
-Z...Za...Zayn . mam informacje.
-okej kiedy przyjeżdżają?
-Mają wylądować na lotnisku około 16;00 a,o 17;30 mają się zgłosić do szkoły.
-Dzięki i nara.-Jak dobrze rządzić kujonami. Ahh kocham to życie.
-Siostra przyjeżdżają dzisiaj i w szkole będą po 17. chodź do domu trzeba cię przygotować.
 Po godzinnym spacerze w droge powrotną byliśmy na miejscu.Weszliśmy do pokoju Susan i od razu ona zajęła się zmywaniem tapety i ściąganiem kolczyków.Niedługo po tym zadzwonił dzwonek do drzwi, więc poszedłem otworzyć.Dzwoniła Darcy.
-Masz?
-Tak
Trzymaj i spadaj stąd- oddałem jej kase i zabrałem jej torbe i zamknąłem drzi.
-Su! Mam ubrania!
Susan ubrała te ciuchy.
-Wyglądasz słodko.Aż rzygnę tęczą
-hahahahha. która godzina?
-16:50 musisz już wychodzić.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak pierwszy rozdział? Kolejny sprubuje napisać jutro. xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz